Gwiazdy
nocą,
Świecą,
płoną.
Blask
nadają nocnej łunie.
Jednak,
czy moja dusza pofrunie?
Czy
firmament ten błogi,
Oderwie
moje ciało od podłogi?
Marzenia
o gwieździstym niebie,
Zawieram
w tym liście do Ciebie.
Wiem,
że gdzieś tam czekasz i jesteś.
Tak
jak i ja tą droga kiedyś szedłeś.
Oby
spotkanie kwestią czasu było,
Oraz najlepszym
co nam się zdarzyło.
Teraz
powoli poranek już nas wita.
Chodź
promieni słońca jeszcze nie ma,
To błękit
przez granat się przedziera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz